Zanim kupisz samochód, czyli dlaczego nie warto się bać jazdy próbnej

Właśnie znajduje się w tym momencie mojego życia, w którym nie mam już wątpliwości, że muszę pożegnać się z tramwajami i zainteresować się własnym środkiem komunikacji. Jestem więc na bieżąco z setkami porad dla przyszłych właścicieli aut, a do tego mogę pochwalić się garścią własnych przemyśleń. I choć wiele wskazuje na to, że poszukiwania potrwają jeszcze jakiś czas, jestem już znacznie mądrzejszy niż miało to miejsce wcześniej.

Na chwilę obecną wydaje mi się, że najlepszym sposobem na upewnienie się, że samochód spełni moje oczekiwania nie jest wcale analizowanie wpisów pojawiających się na forach internetowych oraz czytanie prasy motoryzacyjnej.

Nie chcę powiedzieć przez to, że wskazówki innych użytkowników nie powinny mieć dla mnie znaczenia, bo przecież mówię o osobach, które mają na co dzień kontakt z wymarzonym przez mnie wozem. Wydaje mi się jednak, że każda opinia opiera się na indywidualnych odczuciach i preferencjach. Każdy ocenia samochód na podstawie własnych doświadczeń i oczekiwań i nie jest wcale powiedziane, że to, co jest ważne dla użytkownika forum motoryzacyjnego, jest też ważne dla mnie.

A skoro odkryłam swoją indywidualność i doceniłam jej znaczenie, z pewnością nie będziecie zaskoczeni, jeśli napiszę, że niemal w tym samym momencie zakochałem się w jazdach próbnych i możliwościach, jakie stwarzają. Tutaj polecam stronę Jazdy Próbne czyli zbiór wszystkich dostępnych ofert w jednym miejscu. Oczywiście, jazda próbna odbywa się w warunkach przynajmniej częściowo kontrolowanych i nie może trwać zbyt długo, już w czasie jej trwania można jednak przekonać się o tym, czy auto dobrze się prowadzi, jest zwrotne, radzi sobie, gdy sytuacja na drodze zaczyna się komplikować, a także, czy jest wygodne.

Naturalnie, wszystko może się zdarzyć i wcale nie utrzymuję, że jazda próbna odkryje przede mną wszystkie wady i zalety samochodu. Wydaje mi się jednak, że nie tylko nie powinno się z niej rezygnować, ale także warto wykorzystać ją jak najlepiej.

Karol Puks

Ok, zamiast „słowa wstępu” w którym powinienem powiedzieć kim jestem, czym się zajmuje, jakie są moje zainteresowania, itd… po prostu się z Wami przywitam.

Tak, wiem że te słowa będą przeczytane może 2-3 razy – zapewne nie więcej. Blog dopiero wystartował i zapewne przez najbliższy czas mało kto będzie tutaj zaglądał. Z drugiej strony kiedy będę już rozpoznawalnym bloggerem, strona ta zostanie uzupełniona o ważne informacje.

Tym samym do zobaczenia po drugiej stronie lustra – tej w którym będziecie wiedzieli kim jestem, czym się zajmuję i jak dobrze czyta się Wam moje teksty! :)