Wakacje – na stacjach jak zwykle drożej

Tak się długi czas zastanawiałam jak to jest z tą ceną benzyny i dlaczego ona ciągle się tak zmienia. Tak naprawdę teoretycznie patrząc na ceny samej ropy to te zmiany są zaskakujące. Szczególnie, gdy weźmie się dłuższą perspektywę pod uwagę i zobaczy, że kiedyś ropa kosztowała podobnie jak obecnie a benzyna była nawet do dwóch złotych tańsza. Każdy logicznie myślący człowiek powie sobie, że tutaj coś jest nie tak i chyba powinno się coś w końcu zmienić.

Przede wszystkim ropa jest dość droga, ale to nie ona generuje tak wysoką cenę całej benzyny w naszym kraju. Gdy komuś uda się rozłożyć tą cenę na kawałki będzie można z tego wyciągnąć rzeczywistą cenę benzyny, która będzie na poziomie 1,5 zł za litr samego paliwa. Reszta tej ceny to masa licznych dodatków, w skład których wchodzą kolejne podatki i różne opłaty paliwowe, które nakładane są na naszych kierowców. Z tego wynika właśnie rosnąca cena benzyny.

Jak pisze autor książki o przepisach ruchu drogowego, państwo zabiera nam przeszło 30% kwoty na wszelkiego rodzaju modernizacje dróg, zwiększenie bezpieczeństwa kierowców, etc… To standard. Co jednak ciekawe, cytuję „przedsiębiorcy mają możliwość odliczenia 50% vatu za benzynę oraz 18% podatku dochodowego od pozostałej kwoty. Oznacza to że prowadząc samodzielną działalność gospodarczą, możemy odliczyć nawet 25% całej wydanej na benzynę kwoty”. Nie znam się na księgowości ale to chyba jedyna możliwość zaoszczędzenia: dużo bardziej niż np: przesiadka na coraz droższy gaz czy diesel.

Kolejna ciekawa kwestia to spadająca kilka miesięcy temu ropa na giełdach. W sumie te spadki sięgnęły nawet ponad 50 procent za baryłkę. Dlaczego wiec cena benzyny spadła jedynie o około 80 groszy? Jedno to właśnie kwestia podatków, które się nie zmniejszyły mimo tańszej ropy, a druga kwestia to działania firm paliwowych, które działają w taki sposób, by jak najlepiej zarabiać. Można tutaj mówić o swego rodzaju zmowie między tymi firmami, które nie dopuszczają do nadmiernego spadania ceny. W ten sposób tak naprawdę ropa spada bardzo mocno a benzyna delikatnie. Tutaj pojawia się wysoka marża dla firm, które produkują i sprzedają benzynę. Rafinerie w okresie, gdy cena ropy spada zarabiają najwięcej i mogą się najlepiej rozwijać.

Wszystko to właśnie decyduje o wysokiej cenie benzyny. Do tego dochodzą również okresy w ciągu roku, które cyklicznie podnoszą cenę benzyny. Jeśli przeprowadzimy sobie pewnego rodzaju statystyki ceny benzyny w ciągu roku to możemy zauważyć, że zawsze przychodzi taki czas, że cena rośnie. Najczęściej oczywiście będzie to w okolicach długich weekendów. To okres, gdy nasi rodacy cenią sobie jakieś dalsze wyjazdy i tutaj firmy produkujące benzynę widzą dla siebie szansę na jeszcze większe zarobki. Dlatego przy takich długich weekendach ta cena benzyny idzie już w górę kilka groszy. No i oczywiście wakacje, ten okres, w który właśnie weszliśmy to także czas największych żniw na stacjach paliw. Oczywiście Polacy jadąc na wakacje nie myślą tak bardzo o cenie benzyny, po prostu muszą ją tankować. Dlatego stacje jedna za drugą podnoszą nieco cenę, mimo że na giełdzie ropa jest na takim samym poziomie, a niekiedy nawet spada.

Ogólnie rzecz biorąc cena benzyny na stacjach nie jest przypadkowa i zależy od wielu różnych czynników. Cena ropy jest tutaj oczywiście ważna, ale są również inne istotne elementy, które na ostateczną cenę będą wpływały. Nie da się więc jednoznacznie powiedzieć, że to sama ropa determinuje cenę benzyny. Wpływają na nią czynnik, na które sami nie mamy wpływu, nam pozostaje tylko płacić za benzynę.

Hazard online – nie wierzcie w bajki

Wydaje mi się, że jakoś w ostatnim czasie wielu naszych rodaków wpada w szpony hazardu w sieci. Przede wszystkim jest to bardzo wygodna forma gier hazardowych, do której jest ogólny dostęp. Jeśli ktoś nie chciał chodzić do kasyna czy zakładów gier wzajemnych obecnie już nie musi wychodzić z domu, by zagrać. Wystarczy zarejestrować się w jednym z licznych serwisów i bardzo szybko można rozpocząć grę. To praktyczna i wygodna forma, która generuje coraz mocniej rozwój takich kasyn internetowych oraz serwisów, które oferują gry bukmacherskie.

Coraz częściej słyszę jednak opowieści o tym jak bardzo dużo można wygrać w takich kasynach internetowych. Jednocześnie jak słyszę te opowieści sam się zastanawiam nad tym czy lepiej się z tego śmiać czy lepiej płakać. Tak naprawdę są to jednak bajki, w które nie można wierzyć. Jak wszystkie gry hazardowe również te, które są oferowane w kasynach online nie mają jakieś szczególnej wartości i nie są sposobem na zarobienie szybkich pieniędzy. Zawsze są to tylko i wyłącznie gry losowe, w których nie ma jakieś prawidłowości, której chce się doszukiwać bardzo wiele osób. To tylko złuda, że można na takich grach się dorobić i zyskać szybkie pieniądze, ponieważ udało się wypracować jakiś system. W rzeczywistości nie ma czegoś takiego jak system i nie da się grać w kasynach internetowych tak, że zawsze będzie się wygrywać i będzie się na plusie.

Trzeba sobie uświadomić przede wszystkim jedną istotną rzecz. Gdyby w kasynach dało się spokojnie wygrywać to takowe punkty usługowe i strony internetowe w ogóle by nie istniały. Wtedy bowiem nikt by na tym nie zarabiał. Natomiast, gdyby nie dało się na tym zarabiać, nikt nie chciałby tego prowadzić, ponieważ jest to tylko biznes, na którym chce się zarabiać. Nikt nie prowadzi kasyn charytatywnych, które miałyby być punktem, w którym rozdawane będą pieniądze dla każdego gracza. Powinniśmy pamiętać, że celem takiej działalności jest zarobek i dodatkowo tych kasyn, które działają w sieci nie da się tak dobrze kontrolować jak tych klasycznych. Nigdy nie wiemy bowiem jak ukształtowane są te logarytmy, które kierują tymi grami i decydują o wynikach. Teoretycznie wszystkie firmy działają legalnie są w różnych krajach zarejestrowane i powinny oferować prawdziwie losowe gry. Gdyby jednak bardziej się nad tym zastanowić to nie jest to tak jednoznacznie pewne.

Dlatego jak dla mnie to lepiej trzymać się z daleka od takiego hazardu online, który może bardzo szybko wciągnąć, a z którego będzie się bardzo trudno wyrwać już po jakimś czasie, gdy gra będzie trwała.

Skóra naturalna nadal w modzie

Od jakiegoś czasu na nowo można zauważyć, że skóra naturalna staje się bardzo popularna i ludzie chętnie sięgają po produkty, które są z takiego materiału wykonane. Przede wszystkim jest to materiał, który był już wykorzystywany praktycznie od tysięcy lat. Jego naturalny charakter jest tutaj najważniejszy i właśnie to decydowało o tym, że skóra była tak chętnie wykorzystywana. W tym momencie skóra naturalna to oczywiście produkt, który sprzedaje się świetnie i jest wiele powodów, dla których jest tak bardzo popularny. Z tego materiału wykonuje się obecnie wiele różnych przedmiotów. Funkcjonują między innymi liczne sklepy, w których sprzedawana jest tak zwana galanteria skórzana. W tej chwili jest to produkt raczej ekskluzywny, ponieważ wszystko to co wykonane jest ze skóry naturalnej oferowane jest w dość wysokich cenach. Bardzo dużo zależy również od tego z jakiej skóry dany produkt jest wykonany. Bardzo ważne będzie czy jest to skóra świńska czy cielęca. Te drugie skóry są dużo droższe i jeśli wykonuje się z nich produkt większych rozmiarów to trzeba się spodziewać, że jego cena będzie również dużo wyższa.

Ogólnie jednak można z całą stanowczością powiedzieć, że skóra to taki wyjątkowy materiał, który ma coś w sobie. Może panować pewna moda na różne formy estetyczne, ale tak naprawdę mimo upływu lat i różnorakich zmian to co jest skórzane ma w sobie coś wyjątkowego i dlatego ciągle cieszy się dużą popularnością.

Oczywiście do galanterii skórzanej zaliczyć można wiele różnorakich elementów, ale w tym miejscu warto powiedzieć tylko o takich najważniejszych. Skóra będzie nam się kojarzyć bez wątpienia z torebkami. Jest to materiał, z którego przygotowuje się wyjściowe torebki dla Pań jak i też aktówki dla Panów. W związku z tym można powiedzieć, że skóra staje się takim materiałem, który pozwala na stworzenie estetycznej a jednocześnie niezwykle trwałej torby, ponieważ skórzane elementy są praktycznie nie do zniszczenia.

Kolejny masowo sprzedawany produkt ze skóry to oczywiście obuwie. Jeśli chodzi o buty to w ogólności rynek ma nam bardzo wiele do zaoferowania i w sprzedaży znajdziemy masę różnorakich produktów. Wśród nich na jakiś czas niestety zginęły buty ze skóry, ponieważ ludzie szli bardzo mocno za ceną i wybierali takie obuwie, które było sprzedawane taniej. Obecnie się już od tego odchodzi i raczej sięga się po ładne formy estetyczne a dodatkowo materiał, który może się charakteryzować odpowiednią wytrzymałością. Właśnie z tego powodu buty skórzane są obecnie tak bardzo popularne i sprzedają się naprawdę świetnie. Warto również zauważyć, że jeśli chodzi o buty skórzane to są one bezpieczniejsze dla stopy, która w sztucznym materiale może się bardzo pocić i tym samym nie będzie to dobrze na nią działało.

Skórę oczywiście wykorzystuje się również do przygotowania pasków do spodni. Każdy kto nosił kiedykolwiek pasek ze skóry i pasek ze sztucznego materiału wie jak wielka to różnica. Pasek skórzany można giąć, obcierać, przesuwać i nic się z nim nie będzie działo. Natomiast wystarczy założyć ekoskórę kilka razy i bardzo szybko produkt taki zacznie niszczeć i będzie w bardzo złym stanie. Przy różnych zgięciach może nam zacząć pękać a dalej całkowicie się rozchodzić co praktycznie doprowadzi go do ostatecznego zniszczenia.

Dodatkowo ze skóry produkuje się również odzież. W tym miejscu trzeba wskazać kurtki skórzane, które oczywiście, jeśli chodzi o estetykę są dość mocno specyficzne i trzeba po prostu lubić taki styl. Ale jeśli chodzi o ich wykonanie i jakość to na pewno będzie to produkt, który będzie się doskonale się sprawował i nawet przez wiele lat będzie mógł nam służyć. Jeśli jednak chodzi o odzież skórzaną w tym kurtki ze skóry to trzeba się liczyć z tym, że ich cena będzie dość wysoka a co za tym idzie na jej zakup będzie trzeba przez jakiś czas odkładać.

Podsumowując, produkty wykonywane ze skóry naturalnej nadal są bardzo dobrym rozwiązaniem i sprzedają się coraz lepiej w ostatnich latach. Mimo stosunkowo wysokich cen jednak produkty skórzane uważane są za bardzo dobre rozwiązanie i nawet ludzie, którzy na co dzień wybierają tańsze produkty po skórę decydują się sięgać.

Serce Europy – historia polski od drugiej strony

Czytanie książek to najczęściej wybierana przeze mnie forma spędzania wolnego czasu. Kiedyś praktycznie brałem do ręki wszystko co mi pod nią weszło, ale od jakiegoś czasu staram się nieco staranniej wybierać tą literaturę i co za tym idzie szukam książek, które mogą wnieść treściowo coś do mojego życia. W dużej mierze wybieram obecnie dokumenty i wydaje mi się, że właśnie takie książki są najlepsze. Fakty, fakty i jeszcze raz fakty. Dzięki nim wniosę coś do swojego życia, mam większa wiedzę i mogę się rozwinąć.

Ze względu na zainteresowania w dużej mierze te książki, które decyduje się wybierać to książki historyczne, dzięki którym mogę odkrywać Polskę czy Świat z przed wieków, gdy pewne elementy tego świata kształtowały się  nieco inny sposób. Postać profesora Normana Daviesa była mi znana już od dłuższego czasu. Różne fragmenty jego publikacji miałem już dość często w rękach, jednak nigdy nie trafiłem na pełną książkę i nie czytałem żadnej jego publikacje. Jako, że piszę dużo na temat naszego kraju rzeczywiście było warto sięgnąć w końcu po jego książki, skoro i tak skupiałem się ostatnio na literaturze historycznej.

Zanim wybrałem się do biblioteki czy księgarni ubiegł mnie święty Mikołaj i pod choinką znalazłem dwie jego książki. Serce Europy oraz Powstanie Warszawskie. Zacząłem od tej pierwszej publikacji, jako, że zwolennikiem Powstania nie jestem, a z tego co wiem on raczej je gloryfikuje. Serce Europy to natomiast książka, która tematycznie również mnie pociągnęła i zachęciła do tego, by po nią sięgnąć. W tym przypadku dostałem do ręki książkę, w której przedstawione są losy naszego kraju. Nawet nie zdawałem sobie sprawy z tego, że taki tytuł jest w sprzedaży a już na pewno nie z tego, że pojawił się za granicą już w latach 80-tych minionego wieku. Co jednak ważniejsze to miał być taką syntezą Bożego Igrzyska, gdzie w dwóch tomach ten sam autor dogłębnie przedstawił historię naszego kraju. Z tej propozycji czytałem jedynie fragmenty, ale zdecydowałem się zacząć od tego swego rodzaju streszczenia zrealizowanego w ramach Serca Europy.

Wziąłem książkę do ręki zaraz po świętach i bardzo szybko doznałem szoku. Pełne dzieje polski, a w pierwszym rozdziale ma być Solidarność? Coś dziwnego, ale przeczytałem dogłębnie wstęp i wszystko się wyjaśniło. W tym przypadku profesor Davies zdecydował się zastosować ciekawą formę, w której postawił na to, by zacząć tak jakby od końca. Tak więc Serce Europy to książka, która pisana jest od najnowszych czasów do czasów średniowiecza, gdy nasz kraj dopiero się rodził. Okazuje się, że jest to zupełnie inny układ niż spotyka się w książkach historycznych. Byłem początkowo zdziwiony, nieco sceptyczny, ale ostatecznie sięgnąłem po tą książkę i zacząłem czytać poszczególne rozdziały. Okazało się, że założenie takiego pisania jest nawet całkiem udane. Książkę czyta się dobrze, ale to może wynik talentu jaki posiada ten autor. Sam układ jest interesujący i nawet nie razi nadmiernie to, że czytamy o czymś, a to co będzie w historii po tych wydarzeniach mamy już za sobą. Tak naprawdę okazuje się, że taki układ ma swoje zalety i nieco inaczej patrzy się na historię naszego kraju czytając właśnie w takiej formie. No ale to już każdy może ocenić sam jak książkę weźmie do ręki.

Układ poszczególnych rozdziałów książki też jest całkiem udany. Okazuje się bowiem, że autor najpierw przedstawia wydarzenia historyczne, które opisuje dość skrupulatnie ale syntetycznie z wyszczególnieniem tych najważniejszy. A potem następuje jego ogólny komentarz do tych wydarzeń. W ten sposób można zauważyć jego spojrzenie na historię, a sam komentarz pewnie pomagać miał czytelnikom z zagranicy zrozumienie kontekstu tej książki.

Po ukończeniu całej pozycji mogę polecić książkę wszystkim, którzy cenią sobie dobrą historyczną literaturę. Do takiej bez wątpienia zalicza się książka przygotowana przez Normana Daviesa i zachęcam do tego, by ją kupić i przeczytać.

Tapeta czy farba?

Staję przed koniecznością remontu mieszkania i tak zastanawiam się nad wieloma różnymi kwestiami, którymi muszę się w związku z tym zająć. Już trochę lat minęło odkąd ostatnio brałam się za taki remont i dlatego chciałabym w końcu zrobić porządek w mieszkaniu. Na szczęście udało się już odłożyć trochę gotówki, dzięki czemu mogę poważnie zająć się wykonaniem takich prac i zdecydowałam się usunąć wszystko z obu pokoi, by zrobić to raz a dobrze.

Mój blok to niestety ten ciemny PRL, gdy budowało się byle szybko i niestety efekty widzę do dnia dzisiejszego. Ściany niestety kruche, nierówne, jakieś chropowate. Między innymi dlatego zawsze były na nich tapety, które nieco maskowały te niedoskonałości. Jeśli już robiłam remont to wymieniałam tapety na tapety, meble zostawały nie było sensu bawić się w malowanie. Co najgorsze zawsze było to konieczność położenia gładzi, jeśli chciałby malować ściany. Jako, że meble zostawały to niestety pojawiał się taki problem, że nie mogłam położyć gładzi, ponieważ to by zanieczyściło całe mieszkanie i wszystkie zakątki mebli.

Tym razem zdecydowałem się jednak na to, by zrobić porządny remont i między innymi dlatego podjęłam decyzję o tym, by wyrzucić wszystkie meble i wszystko zacząć od nowa.

Uwaga: reklama strony internetowej znajomej projektantki wnętrz która pomagała mi wszystko koncepcyjnie rozpracować i ułożyć projekt oraz którą bardzo polecam (-;

Już wiem, że będę układać nowy parkiet z deski, ale nie wiem czy na ścianach pojawić się powinna kolejna tapeta, czy też zdecydować się na zerwanie tapety i kładzenie pięknej, gładzi, dzięki której będę w końcu mogła pomalować sobie ściany. Z tego co słyszę od znajomych to opinie są podzielone i różnie się to wszystko sprawdza. Ostatecznie często mi mówią, że lepiej postawić na gładź, ponieważ potem szybko można przemalować i zmienić kolor a tapety to już większe koszty. Z drugiej strony w sklepach tyle ładnych tapet, że naprawdę jest z czego wybierać i pokój będzie się dzięki nim ładnie prezentował, szczególnie jeśli do tego uda się dopasować różne dodatki. Tak więc możliwości jest wiele i sam nie wiem, na które z nich się zdecydować. Jednocześnie nie chciałbym po jakimś czasie żałować, że zrobiłm tak a nie inaczej.

Dlatego właśnie proszę o rady, może macie jakieś swoje przemyślenia, albo też nie tak dawno robiliście jakiś remont. Chętnie posłucham Waszych podpowiedzi, może dzięki Wam łatwiej będzie mi zrobić remont;)

PS. Tak, wiem że miałem pomocniczkę ale ostatecznie mamy dwie wizualizacje (kiedy tylko dostanę mailem, prześlę na bloga) i.. pojęcia nie mam na którą się zdecydować.

Duże miasto czy spokojna wioska? Gdzie będzie lepiej?

Tak się trochę zastanawiałem nad tym czy rzeczywiście obecnie trzeba żyć w dużym mieście i to właśnie tam znajduje się miejsce dla każdego. Wieś powoli w naszym kraju zamiera, o czym pewnie decydują różne względu najczęściej ekonomiczne. W wolnych chwilach mam jednak takie refleksje związane z różnymi tematykami i tym razem wzięło mnie właśnie na kwestie związane z miejscem zamieszkania. Wszyscy walą do dużych miast za dużymi pieniędzmi, za znajomościami, za karierą, ale czy tutaj rzeczywiście znajduje się szczęście?

Pewnie nie ma jednoznaczniej odpowiedzi i tak trzeba sobie mówić. Ale są pewne mechanizmy, które nami kierują i o nas decydują. Każdy człowieka ma inne potrzeby i inne wymagania, dlatego bardzo możliwe, że właśnie te kwestie stają się najważniejsze. Ważna sprawa to między innymi to czy czujemy się dobrze w dużym mieście. Dla mnie niestety po paru latach mieszkania w stolicy wydaje się, że duże miasto nie jest dla mnie. Wcześniej również mieszkałam w mieście, ale takim 10 razy mniejszym dlatego w stosunku do Warszawy to jak wioska. W Warszawie przede wszystkim życie toczy się dużo szybciej i to wydaje się być szczególnym problemem jak dla mnie. Poza tym te męczące dojazdy, wszędzie trzeba jechać i to nawet godzinę to u mnie można dojechać do innej miejscowości. Trochę tutaj mieszkam, ale już czuje, że trzeba spróbować czegoś innego spokojniejszego.

Pozwolę sobie przytoczyć przypadek dziewczyny która opisuje swoje przygody po przeprowadzce do Poznania czyli całkiem sporej aglomeracji – na początku jest ciężko ale z czasem daje radę. Ciekawy blog, polecam.

No i właśnie z tego powodu wzięły mnie takie rozważania. Wydaje mi się, że obecnie naprawdę warto zastanowić się nieco nad mieszkaniem na wsi. Oczywiście perspektyw zawodowych tam brakuje i to jest największym problemem. W związku z tym najlepiej zdecydować się na to, by korzystać z tego co daje duże miasto w ciągu godzin pracy, ale z tego daje nam wieś w momencie, gdy mamy czas odpoczynku. Wtedy uda się połączyć zalety zarówno dużego miasta jak i wsi, gdzie także warto spędzać czas.

Ostatecznie pewnie każdy ma swoje spostrzeżenia i na ich podstawie decyduje gdzie będzie mu lepiej. Wydaje się, że każdy czuje się gdzie indziej dobrze, ponieważ każdy z nas jest inny, ma inne potrzeby i inny charakter. I to właśnie powinno o wszystkim decydować. Trzeba mieszkać tam, gdzie czujemy się dobrze, tam gdzie będziemy mogli rozwijać siebie i swoje pasje. A czy będzie to miasto czy wieś to już każdy sam wybiera. Ja osobiście wybieram wieś i będę dążyć do tego, by właśnie tam się zjawić na stałe już niedługo. I najlepiej niech będzie to rzeczywista wieś a nie małe miasto, w którym żyłam wcześniej, tam było lepiej niż w Warszawie, ale jakoś idealnie się nie czułam.

Wakacje w Polsce, za granicą a może coś innego?

Zbliża się czas wakacji, dlatego trzeba się zastanowić nad tym gdzie się wybrać i spędzić ten czas. Jak dla mnie możliwości jest masa. Sam preferuje podróże po Polsce, warto wspierać nasze turystyczne miejscowości. Ostatnio opisywałem Wam Ustkę (odnośnik do nieoficjalnej strony która przebija tę miejską) która jest niesamowicie atrakcyjna, szczególnie dla rodzin z dziećmi. Ale nie ma co ukrywać, że także za granicą jest bardzo dobrze i można się dobrze czuć. Wydaje się jednak, że najważniejszą kwestią będzie realizacja własnych potrzeb.

Czasami może na wakacje warto wybrać coś innego niż tylko wypoczynek. Obecnie mamy możliwości bardzo wiele ponieważ realizowane są różne projekty, które pozwalają spędzić czas nieco inaczej. Ale taki wyjątkowy projekt realizowany jest już w niektórych miastach od dziesiątek czy setek lat. Chodzi o piesze pielgrzymki na Jasną Górę. Wiele osób, również młodych właśnie w ten  sposób spędza swój czas wolny w ciągu wakacji. Dlaczego? Przecież wakacje to czas odpoczynku, czas relaksu. Dlaczego więc „zasuwać” na nogach 200,300, 400 a nawet 600 km?

Nie ma jednoznaczniej odpowiedzi. Każdy ma  w sercu swoją odpowiedź i to co skierowało go właśnie na takie wakacje. Ja spróbowałem kilka lat temu i rzeczywiście mogę powiedzieć, że mimo ogromnego zmęczenia fizycznego, z pielgrzymki wracam wypoczęty, zrelaksowany jak po wakacjach. Przede wszystkim taki psychiczny kop do góry, który daje dużo radości. Nie traktujmy pielgrzymki jak klepania modlitw. To przede wszystkim rekolekcje w drodze, ale rekolekcje, które przebiegają w radosnej atmosferze. Na pielgrzymce udało mi się poznać wiele ciekawych osób. To oczywiście wartość, której nikt mi nie zabierze. Zachęcam więc innych, by w trakcie wakacji zdecydowali się iść właśnie w tym kierunku. Według mnie rzeczywiście warto.

Pielgrzymki wędrują z całej Polski, dlatego i Wy możecie znaleźć jakieś miejsce, z którego ruszycie na Jasną Górę. I mogę Wam powiedzieć, że jeśli już się zdecydujecie to będziecie tam chcieli wracać każdego roku. Atmosfera pielgrzymki jest rzeczywiście wyjątkowa i to ona będzie decydować o tym, że zaczniecie odliczać dni do kolejnej wędrówki. Jak dla mnie nie ma już wakacji bez pielgrzymki i każdego roku przede wszystkim czekam na tą wędrówkę. Jeśli dodatkowo starcza czasu wolnego wybieram się jeszcze na jakiś tradycyjny wyjazd, ale teraz to już właśnie on stał się uzupełnieniem pielgrzymek, a nie pielgrzymka sporadycznym dodatkiem do wyjazdu wakacyjnego.

Pierwsze wrażenie – kiedy jest szczególnie ważne?

Pewnie w życiu każdego z nas były takie sytuacje, w których trzeba było zrobić dobre wrażenie. Wiele osób zastanawia się jak takie dobre wrażenie można budować i co trzeba robić, by dobrze wypaść na pierwszym spotkaniu. Jak dla mnie przede wszystkim trzeba wiedzieć, kiedy to pierwsze wrażenie jest szczególnie ważne, by w ogóle można było je zrobić.

Sam mam takie sytuacje, w których czuje, że to pierwsze wrażenie będzie najważniejsze. Dlatego próbowałem sobie wyklarować w głowie właśnie takie sytuacje, w których wydawało mi się, że to pierwsze wrażenie będzie najważniejsze. Sam wiem, że często trudno to pierwsze wrażenie rzeczywiście zrobić i dlatego postaram się pokrótce powiedzieć jakie sytuacje według mnie będą najważniejsze.

Kluczowa sprawa to oczywiście spotkanie z osobą, na której nam zależy, która ma szanse stać się naszą druga połówką. W takiej sytuacji oczywiście to pierwsze wrażenie na randce może być decydujące, dlatego należy się do tego bardzo dobrze przygotować. Dotyczy to zarówno samego stroju jak i też naszego zachowania, którym będziemy emanować w trakcie takiego spotkania. W pierwszym wrażeniu kluczowe mogą być gesty, ruchy, mimika. Wszystko decyduje o tym jak zostaniemy odebrani, dlatego musimy o tym szczególnie pamiętać.

Pierwsze wrażenie jest oczywiście kluczowe również w sprawie spotkań o pracę. Wydaje się, że będzie to szczególnie ważne, ponieważ spotykamy się z osobą, od której może zależeć nasze dalsze życie. Tutaj to wrażenie często decyduje, ponieważ pracodawca spotyka się z wieloma kandydatami, którzy mogą mieć podobne kwalifikacje, a co za tym idzie decydującym elementem może stać się właśnie kwestia związana z tym jakie wrażenie uda nam się zrobić na takiej osobie. W wielu przypadkach właśnie pierwszy kontakt jest udany i to decyduje o tym, że udało się dostać pracę.

Jeśli wiec zależy nam na pewnych wydarzeniach czy osobach warto w tym właśnie momencie zadbać o to, by to pierwsze wrażenie było jak najlepsze.

Moc podświadomości

Nie należę do osób, które są zachwycone mistycyzmem i przywiązują do niego jakąś szczególną wagę. Nigdy nie mam do tego jakiejś szczególnej cierpliwości i zawsze wydaje mi się, że mówimy o szukaniu łatwiejszej drogi.

Wolę gloryfikowanie własnej sprawczości nawet, jeśli nie zawsze pozwala na osiąganie stawianych celów. Jeśli jednak chodzi o podświadomość, nie jestem już tak radykalny. Gdy się zresztą nad tym zastanawiam poważnie, dochodzę do wniosku, że taka postawa wcale nie jest aż tak pozbawiona sensu.

Wiem, że istnieje przynajmniej kilkanaście definicji podświadomości i nie będę Wam wmawiać, że znam je wszystkie. Z kilkoma się jednak zapoznałem jeszcze jako licealista zafascynowany sposobami interpretowania snów i mi najbardziej podoba się definicja zaproponowana przez Freuda.

Dla ścisłości, Freud wcale nie pisał o podświadomości, choć tłumacze często nie pamiętali o subtelnych niuansach. Dziś przyjmuje się, że zaproponowany przez niego termin powinniśmy tłumaczyć raczej jako przedświadomosć. Porzucając jednak akademickie dysputy można jednak powiedzieć, że dla Freuda był to stan graniczny ludzkiej psychiki znajdujący się gdzieś pomiędzy świadomością i nieświadomością.  Treści znajdujące się w naszej podświadomości są więc treściami stłumionymi, Freud uważał jednak, że można je dość łatwo zaktywizować, a więc przywrócić świadomości.

A o co chodzi z tą mocą podświadomości, o której powstają filmy i książki i o której mówi się, że jej zrozumienie jest kluczem do manipulowania umysłami? Nie wydaje mi się, żebym była w stanie wykorzystać jakąkolwiek technikę manipulacji, ale sama moc podświadomości nie jest chyba aż tak tajemnicza i mistyczna. Mi samej kojarzy się z zasadą samospełniającej się przepowiedni i z tym, że można ją wykorzystać na wiele sposobów.

Samospełniająca się przepowiednia wcale nie działa w sposób jakość szczególnie skomplikowany. Każdy z nas chyba choć raz zauważył przecież, że w jakimś stopniu „ściągamy” wydarzenia, o których intensywnie myślimy. Jeśli zakładam, mniej lub bardziej świadomie, że potknę się w tych niewygodnych nowych butach na wysokim obcasie, wcześniej lub później tak się właśnie stanie nawet, jeśli chodzenie na obcasach nie wydaje mi się szczególnie skomplikowane.

Oczywiście, na ogół nie koncentrujemy się na obmyślaniu przyszłych wydarzeń i zastanawianiu się nad tym, jak bardzo prawdopodobny jest ponury scenariusz. Nie oznacza to jednak, że mówimy o technice, której nie da się wykorzystać. Najczęściej działamy przeciwko sobie, specjaliści uważają jednak, że zjawisko odwrotne nie jest wcale mniej prawdopodobne. Spróbujcie zresztą sami. Wystarczy wstać rano z myślą, że dziś wszystko nam się uda i dopasowywać wydarzenia do tej przewodniej myśli. Ale dziś jest dobry dzień. Co prawda pada, ale mam parasol! Nie mam parasola? Nie szkodzi, kaptur w mojej kurtce w końcu się na coś przyda. I te brzydkie jesienne buty, nawet jak przemokną nic się nie stanie, będę miała pretekst, żeby kupić nowe.

W czasach, w których miałem jedenaście albo dwanaście lat czytałam książkę Eleonor H. Porter „Pollyanna”. Książka, jak książka – klasyka powieści dla nastolatków, ale właśnie jej bohaterce doskonale wychodziło wykorzystywanie mocy podświadomości, choć żyjąca na przełomie dziewiętnastego i dwudziestego wieku pani Eleonor pewnie nie przypuszczała nawet, że wyposaży swoją bohaterkę w umiejętność, która sto lat później będzie tak cenna, że ludzie zaczną zapisywać się na kosztowne kursy, aby ją zdobyć.

We wszystkim trzeba mieć umiar

Gdy szef nie patrzy i nie dzwonią telefony, lubimy sobie w pracy poleniuchować. Ostatnio tematem naszych rozmów są gry liczbowe. Zastanawiamy się nad tym, czy warto grać, czy lepiej jest mieć swój system, czy ufać losowi, a naszym ulubionym tematem rozmów jest ten, który dotyczy zmian, jakie zajdą w naszym życiu, gdy szczęście się w końcu do nas uśmiechnie i maszyna losująca poda dokładnie takie liczby, jakie pojawiły się wcześniej na naszym kuponie.

I właśnie podczas jednej z takich rozmów nieoczekiwanie zaskoczył nas szef i zanim zaczął pochrząkiwać znacząco, co oznacza, że czas już wrócić do pracy oznajmił, że on nie zrezygnowałby ze swoich obowiązków nawet, gdyby wygrał jakieś szalone pieniądze. Zaśmialiśmy się wszyscy, choć niektórzy trochę przez łzy, nielekkie jest bowiem nasz los, skoro nawet nieoczekiwana wygrana nie sprawi, że szef o nas zapomni. W końcu zabraliśmy się też za swoje obowiązki, bo może i praca nie zająć, ale czasem trzeba jednak pchnąć kilka spraw do przodu.

Ale deklaracja szefa ma sens nawet, jeśli kilkoro z nas pozbawiła złudzeń, bo przecież we wszystkim trzeba mieć umiar. Zasada ta przywoływana jest często wtedy, gdy zachwycamy się czymś przyjemnym, wydaje mi się jednak, że sprawdza się w każdej sferze naszego życia. Kiedyś chyba Wam wspominałem o tym jak – jeszcze w liceum – obcy człowiek zafundował całej naszej klasie rejs wycieczkowy (ostatnio nawet udało mi się znaleźć tamtą lub podobną stronę – rejsy po bałtyku – cenowo dla 20-kilku osób to koszt ponad 1000PLN). Dlaczego? Bo wygrał w totolotka jakieś zawrotne pieniądze. Zastanawiające jest jak ktoś kto dotąd zarabiał zapewne średnią krajową może pozwolić sobie na taką rozrzutność?!

Brak umiaru szkodzi nie tylko naszemu otoczeniu, ale i nam samym i wcale nie mam na myśli wyłącznie problemu uzależnień, choć ten przychodzi do głowy jako pierwszy. Brak umiaru w pracy nie wydaje się przecież groźny. Przeciwnie, często można odnieść wrażenie, że pracoholik jest nawet potrzebny, wykona bowiem te obowiązki, które innym sprawiają trudność albo wydają się po prostu nudne.

Ale ten sam pracoholik, który jest wybawieniem dla swoich bardziej leniwych kolegów, jest nie mniej destrukcyjny niż narkoman. W pewnym momencie traci kontrolę nad swoim życie, a problem ten dotyczy nie tylko samego życia zawodowego, ale i prywatnego. Gdy zatracają się granice nie ma już pewności, gdzie kończy się jedna sfera, a zaczyna druga.

Co gorsza, żadna nie satysfakcjonuje. Do czego prowadzi zatem brak umiaru? Najczęściej do wysiłków, których celem jest zatracenie się w pracy. Do pewnego momentu organizm stara się jeszcze kontrolować to, co dzieje się z pracoholikiem, w pewnym momencie poddaje się jednak.

Czy jednak można mówić o braku umiaru w odpoczywaniu i czy szef rzeczywiście ma rację przekonując nas, że nawet największa wygrana nie jest warta tak radykalnych zmian? Wypoczynek to dla nas nagroda sama w sobie, coś, na co czekamy z utęsknieniem i z czym wiążemy ogromne nadzieje. Magia wypoczynku w dużej mierze wiąże się właśnie z tym, że nie zdarza się często i że często okupiony jest ogromnym wysiłkiem. Może więc brak umiaru sprawiłby, że wypoczynek przestałby nas cieszyć i stracilibyśmy motywację. Nie na darmo przecież o złoty środek apeluje się już od starożytności.